Zapisz swoję ulubione piosenki Edyty Gepperd

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Czekaj no, Higgińszczaku, czekaj no

Jeszcze łaski będziesz skamleć, a ja - o!
Będziesz w nędzy, ja forsiasta
Czy ci dam coś - nic i basta.
O ho, ho, Higgińszczaku czekaj no.

Czekaj no Higgińszczaku czekaj no
Jak nawali ci wątroba albo co
Ty z kompresem na wątrobie
A ja w miasto pójdę sobie
O ho, ho, Higgińszczaku czekaj no.

Och, Higgińszczaku, proszę
skrzycz mnie, zgań, wyłajaj albo zburcz
Potem kąp się w wannie aż cię złapie skurcz
I w tej wannie top się, top
A ja w miasto , a ja - hop!

O ho, ho, Higińszczaku
Czekaj no, Higgińszczaku, czekaj no.

A gdy będę już sławna, wypindrzona na sto
To sam król mnie poprosi wtedy na five o'clock
A jak spojrzy się na mnie oczy staną mu w słup
I powie - siostro, co chcesz ze mną rób.

Co tylko ci przyjdzie na myśl
Będziesz miała to jeszcze dziś.
Jakem król, jakem król, co pałac ma w Buckingham
O co tylko poprosisz, to natychmiast Ci dam.

Na to ja - królu mój, chcę zemsty i w związku z tym
Ja Higgińszczaka głowy chciałabym.

Chcesz - rzecze król - to ją masz
Niech tylko schwyta go moja straż

I powiodą, Higgińszczaku, Cię pod mur
Przyjdę ja i król, i przyjdzie cały dwór
A gdy nóż zabłyśnie, stal
Ja krzyknę - ognia, cel, pal!

O Ho, ho, Higgińszczaku
Czekaj no, Higgińszczaku, czekaj no!







Niezgodę dusz i ciał

Kto zesłał, kto nam dał
Kto z trzeciej z boskich cnót
Ciągle drwi, wiecznie kpi
Z tych, którzy pragną jej
A świat na oślep gna
W ten mrok, gdzie tyle zła.

Nadzieja, wiara - wiem
Zagląda w każdy sen
Na ulic szarym tle
Zjawia się tu i tam
Zapala w oczach blask
A gdzie ta trzecia z cnót
Ta, którą stać na cud

Zbaw mnie, miłości, zbaw

O zgodo dusz i ciał
Pogodne dni nam daj
Naprawiaj każdy błąd
Buduj dom, buduj dom
Szczęśliwy aż po dach
Gdzie mysz i pies, i kot
Ma swój spokojny kąt

Zbaw mnie, miłości, zbaw
Ocal, co dobre w nas
Ogarnij cały świat
Miłości, zbaw mnie, zbaw.





Milczeć z tobą nie ma o czym, mówić z tobą źle

Pójdę gdzie poniosą oczy i nie dojdziesz gdzie

Może w jakąś wieś się włożę zebrać późny miód
gdzie nie trwoży w palcu Bożym za paznokciem brud

Może gdzieś za górą, za doliną precz
Gdzie się niedźwiedź dzieli skórą, kubkiem mleka mlecz
Tam gdzie serce w trwodze zrówna wreszcie krok
Gdzie zapomni o ostrodze obolały bok

Gdzie się łza ku niebu wspina, schodzi z gardła ość
Gdzie pies chudy jak drabina z kotem dzieli kość
Gdzie z łańcucha rdzy poczęta wpadnie w stawu toń
Ta obrączka niepojęta, która pali dłoń

Milczeć z tobą nie ma o czym, mówić z tobą źle
Pójdę, gdzie poniosą oczy i nie dojdziesz gdzie

Milczeć z tobą nie ma o czym, mówić z tobą źle
Pójdę gdzie poniosą oczy i nie dojdziesz gdzie

Może w jakąś wieś się włożę zebrać późny miód
Gdzie nie trwoży w palcu Bożym za paznokciem brud

Muszę trochę z drogi zboczyć więc nie pytaj gdzie
Milczeć z tobą nie ma o czym, mówić z tobą źle

Mówić z tobą źle.