Niezgodę dusz i ciał
Kto zesłał, kto nam dał
Kto z trzeciej z boskich cnót
Ciągle drwi, wiecznie kpi
Z tych, którzy pragną jej
A świat na oślep gna
W ten mrok, gdzie tyle zła.
Nadzieja, wiara - wiem
Zagląda w każdy sen
Na ulic szarym tle
Zjawia się tu i tam
Zapala w oczach blask
A gdzie ta trzecia z cnót
Ta, którą stać na cud
Zbaw mnie, miłości, zbaw
O zgodo dusz i ciał
Pogodne dni nam daj
Naprawiaj każdy błąd
Buduj dom, buduj dom
Szczęśliwy aż po dach
Gdzie mysz i pies, i kot
Ma swój spokojny kąt
Zbaw mnie, miłości, zbaw
Ocal, co dobre w nas
Ogarnij cały świat
Miłości, zbaw mnie, zbaw.
Noc za oknami sieje mak
Ledwie świerszcza czasem słychać takt
Gdzieś na stromym niebie blisko nas
Cień przeleciał nocny ptak
Co układało się nie tak
Nagle mija a nie wiemy jak
Jakby nagle się znalazło w nas
Wszystko czego było brak
To cienie nocy nagle są o krok
Pewności w nas wciąż mniej i mniej
Piękności nocy w strach ubiera mrok
I piękniej jest bezpieczniej jest
Zaufać temu kto jest przy nas
I nagle noc się staje inna
I nie pytamy o nic już
Nie mamy trudnych spraw
Wszystko rozumiemy
Na naszych uczuć kręty trakt
Noc zapomnienia sypie mak
Jak to dobrze że się dzieje tak
Jak to dobrze że to tak
A cienie nocy ciągle są o krok
Pewności w nas wciąż mniej i mniej
Piękności nocy w strach ubiera mrok
I piękniej jest bezpieczniej jest
Zaufać tobie skoro jesteś
Dać się przygarnąć czułym gestem
Nie pytać o nic o nic już
I nie mieć innych spraw
Nie mieć nic prócz ciebie
Na naszych uczuć kręty trakt
Noc zapomnienia sypie mak
Jak to dobrze że się dzieje tak
Jak to dobrze że to tak