Zapisz swoję ulubione piosenki Edyty Gepperd

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Nic oprócz ciszy nie było na świecie

Podał mężczyzna dłoń swej kobiecie
Kiedy krwi poryw w ich sercach drgnął śmielszy
Nastał dzień pierwszy

Gdy zajaśniała tajemnym płomieniem
Spytał gdzie rosną wierzby i złocienie
Nocą przecięły niebo białe smugi
Wieszcząc dzień drugi

Kroczyli razem dostojni jak drzewa
Co trwają razem czy wiatr czy ulewa
Gruszki spadały wprost w koszyki dzieci
W błogi dzień trzeci

A gdy spytała cicho gdzie jest woda
On jej kaczeńce w drżących dłoniach podał
Nad stawem śmiercią pachniało i trzciną
Czwarty dzień minął

Czas kręcił młyńskim kołem tego stadła
Coś zadzwoniło łza do wody wpadła
A na kolczastych drutach kruk złowieszczy
Dzień piąty wieścił

On nic nie mówił i milczała ona
W oczach płonęła ponura szalona
Miłość a szczęścia już wypili wino
Szósty dzień minął

I nic nie było na świecie prócz ciszy
Księżyc utonął w czarnej nieba niszy
Wiedźmy jak Parki stały wokół studni
Minął dzień siódmy

Czas kataryniarz zanucił piosenkę
O tym że ręka znów odnajdzie rękę
I że dzień pierwszy błogi jak kochanie
Znowu nastanie





Zamknęłam oczy

Jakby oczy
Zaprószył mi gwiezdny roziskrzony pył
Czas mnie otoczył
Czas otoczył
Co dla mnie zegarem serca twego bił
I śnieg ze zboczy runął
Toczył się lawiną
Poniósł porwał mnie i skrył
I to mój debiut
To mój debiut
To mój debiut był

Mówiłeś inna
Jestem inna
Niźli ta coś patrząc na mnie o niej śnił
Mówiłeś zimna
Jestem zimna
Że to płomyk się we mnie zaledwie tlił
Mówiłeś winna
Jestem winna
Że to we mnie powód tego cały tkwił
A to mój debiut
To mój debiut
To mój debiut był

Jak ci tłumaczyć
Jak tłumaczyć
że tak bywa przecież ty byś ze mnie kpił
Jak ci wybaczyć
Jak wybaczyć
Kiedy nawet na żal nie mam przecież sił
To nic nie znaczy
nic nie znaczy
Już pod powiekami gaśnie gwiezdny pył
To nic nie znaczy że to mój debiut
To mój debiut był





Milczeć z tobą nie ma o czym, mówić z tobą źle

Pójdę gdzie poniosą oczy i nie dojdziesz gdzie

Może w jakąś wieś się włożę zebrać późny miód
gdzie nie trwoży w palcu Bożym za paznokciem brud

Może gdzieś za górą, za doliną precz
Gdzie się niedźwiedź dzieli skórą, kubkiem mleka mlecz
Tam gdzie serce w trwodze zrówna wreszcie krok
Gdzie zapomni o ostrodze obolały bok

Gdzie się łza ku niebu wspina, schodzi z gardła ość
Gdzie pies chudy jak drabina z kotem dzieli kość
Gdzie z łańcucha rdzy poczęta wpadnie w stawu toń
Ta obrączka niepojęta, która pali dłoń

Milczeć z tobą nie ma o czym, mówić z tobą źle
Pójdę, gdzie poniosą oczy i nie dojdziesz gdzie

Milczeć z tobą nie ma o czym, mówić z tobą źle
Pójdę gdzie poniosą oczy i nie dojdziesz gdzie

Może w jakąś wieś się włożę zebrać późny miód
Gdzie nie trwoży w palcu Bożym za paznokciem brud

Muszę trochę z drogi zboczyć więc nie pytaj gdzie
Milczeć z tobą nie ma o czym, mówić z tobą źle

Mówić z tobą źle.