Gdy brak radości, gdy zacznie cię złościć

Jak kiepski żart twe życie szare
Spróbuj kolego o zmierzchu dnia złego
Pamięci kart obrócić parę.

Niech tamten wrzesień śpiew traw ci przyniesie
I ziół zapach w lesie wspomnienia falą
Niechaj powróci, niech pamięć zanuci mu halo.

Śpiew serca łączył, jak miód czas się sączył
Gdy przyszła złość, co trwała chwilkę
Noc była pełna, a dzień śmiech wypełniał
Gdy płakał ktoś do wierzby tylko.

Niech tamten wrzesień cię znowu poniesie
Na łąki tam, gdzie się uwielbia falą
A miłość wróci i pamięć zanuci jej halo.

Gdy żyć wciąż trudniej, gdy srożą się grudnie
Gdy żyje się pod włos pochyło
Wspomnij, zaśpiewaj jak w słońcu dojrzewa
Złocisty kłos, wrześniowa miłość.

Gdy w sercu pusto, w pamięci spójrz lustro
I skarg zakaż ustom, niech się nie żalą
A miłość wróci i pamięć zanuci jej halo.





Zamknęłam oczy

Jakby oczy
Zaprószył mi gwiezdny roziskrzony pył
Czas mnie otoczył
Czas otoczył
Co dla mnie zegarem serca twego bił
I śnieg ze zboczy runął
Toczył się lawiną
Poniósł porwał mnie i skrył
I to mój debiut
To mój debiut
To mój debiut był

Mówiłeś inna
Jestem inna
Niźli ta coś patrząc na mnie o niej śnił
Mówiłeś zimna
Jestem zimna
Że to płomyk się we mnie zaledwie tlił
Mówiłeś winna
Jestem winna
Że to we mnie powód tego cały tkwił
A to mój debiut
To mój debiut
To mój debiut był

Jak ci tłumaczyć
Jak tłumaczyć
że tak bywa przecież ty byś ze mnie kpił
Jak ci wybaczyć
Jak wybaczyć
Kiedy nawet na żal nie mam przecież sił
To nic nie znaczy
nic nie znaczy
Już pod powiekami gaśnie gwiezdny pył
To nic nie znaczy że to mój debiut
To mój debiut był