Gdy brak radości, gdy zacznie cię złościć

Jak kiepski żart twe życie szare
Spróbuj kolego o zmierzchu dnia złego
Pamięci kart obrócić parę.

Niech tamten wrzesień śpiew traw ci przyniesie
I ziół zapach w lesie wspomnienia falą
Niechaj powróci, niech pamięć zanuci mu halo.

Śpiew serca łączył, jak miód czas się sączył
Gdy przyszła złość, co trwała chwilkę
Noc była pełna, a dzień śmiech wypełniał
Gdy płakał ktoś do wierzby tylko.

Niech tamten wrzesień cię znowu poniesie
Na łąki tam, gdzie się uwielbia falą
A miłość wróci i pamięć zanuci jej halo.

Gdy żyć wciąż trudniej, gdy srożą się grudnie
Gdy żyje się pod włos pochyło
Wspomnij, zaśpiewaj jak w słońcu dojrzewa
Złocisty kłos, wrześniowa miłość.

Gdy w sercu pusto, w pamięci spójrz lustro
I skarg zakaż ustom, niech się nie żalą
A miłość wróci i pamięć zanuci jej halo.





Raz filozof bardzo mądry łeb

Ze snu zbudził się nad wielką księgą
Po czym w chude piersi swe
Wziął powietrza tęgo
I wykrzyknął ile siły słowa te

Hej człowieku chodź
Zmienię cię na lepsze
Zadatków sporo w tobie tkwi
Chodź dopomogę ci
Mądrość moja cię
W dziele tym podeprze
Na lepsze cię odmienię raz dwa trzy

Filozofa tego kumpel zaś
Równie elokwentny i niemłody
Łypnął znad uczonych ksiąg
Targnął rudą brodę
I riposta taka się rozległa w krąg

Hej człowieku chodź
Zmienię cię na gorsze
Zadatków sporo w tobie tkwi
Chodź dopomogę ci
Spore wady twe
Będą jeszcze sporsze
Na gorsze cię odmienię raz dwa trzy

A na koniec w ten uczony spór
Szare zwykłe życie się wtrąciło
I ofertą krótką swą
Wszystko pogodziło
Dla porządku zacytować warto ją

Hej człowieku chodź
Zmienię cię na drobne
Zadatków sporo w Tobie tkwi
Chodź dopomogę ci
Wątpię żeby był
Z tobą taki problem
Byś umiał temu przeciwstawić się

Hej człowieku chodź
Zmienię cię na drobne
Zadatków sporo w tobie tkwi
Chodź dopomogę ci
Hej człowieku chodź
Dla mnie to nie problem
Na drobne zmienię cię raz dwa trzy