Zapisz swoję ulubione piosenki Edyty Gepperd

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Raz filozof bardzo mądry łeb

Ze snu zbudził się nad wielką księgą
Po czym w chude piersi swe
Wziął powietrza tęgo
I wykrzyknął ile siły słowa te

Hej człowieku chodź
Zmienię cię na lepsze
Zadatków sporo w tobie tkwi
Chodź dopomogę ci
Mądrość moja cię
W dziele tym podeprze
Na lepsze cię odmienię raz dwa trzy

Filozofa tego kumpel zaś
Równie elokwentny i niemłody
Łypnął znad uczonych ksiąg
Targnął rudą brodę
I riposta taka się rozległa w krąg

Hej człowieku chodź
Zmienię cię na gorsze
Zadatków sporo w tobie tkwi
Chodź dopomogę ci
Spore wady twe
Będą jeszcze sporsze
Na gorsze cię odmienię raz dwa trzy

A na koniec w ten uczony spór
Szare zwykłe życie się wtrąciło
I ofertą krótką swą
Wszystko pogodziło
Dla porządku zacytować warto ją

Hej człowieku chodź
Zmienię cię na drobne
Zadatków sporo w Tobie tkwi
Chodź dopomogę ci
Wątpię żeby był
Z tobą taki problem
Byś umiał temu przeciwstawić się

Hej człowieku chodź
Zmienię cię na drobne
Zadatków sporo w tobie tkwi
Chodź dopomogę ci
Hej człowieku chodź
Dla mnie to nie problem
Na drobne zmienię cię raz dwa trzy





Nic oprócz ciszy nie było na świecie

Podał mężczyzna dłoń swej kobiecie
Kiedy krwi poryw w ich sercach drgnął śmielszy
Nastał dzień pierwszy

Gdy zajaśniała tajemnym płomieniem
Spytał gdzie rosną wierzby i złocienie
Nocą przecięły niebo białe smugi
Wieszcząc dzień drugi

Kroczyli razem dostojni jak drzewa
Co trwają razem czy wiatr czy ulewa
Gruszki spadały wprost w koszyki dzieci
W błogi dzień trzeci

A gdy spytała cicho gdzie jest woda
On jej kaczeńce w drżących dłoniach podał
Nad stawem śmiercią pachniało i trzciną
Czwarty dzień minął

Czas kręcił młyńskim kołem tego stadła
Coś zadzwoniło łza do wody wpadła
A na kolczastych drutach kruk złowieszczy
Dzień piąty wieścił

On nic nie mówił i milczała ona
W oczach płonęła ponura szalona
Miłość a szczęścia już wypili wino
Szósty dzień minął

I nic nie było na świecie prócz ciszy
Księżyc utonął w czarnej nieba niszy
Wiedźmy jak Parki stały wokół studni
Minął dzień siódmy

Czas kataryniarz zanucił piosenkę
O tym że ręka znów odnajdzie rękę
I że dzień pierwszy błogi jak kochanie
Znowu nastanie





Milczeć z tobą nie ma o czym, mówić z tobą źle

Pójdę gdzie poniosą oczy i nie dojdziesz gdzie

Może w jakąś wieś się włożę zebrać późny miód
gdzie nie trwoży w palcu Bożym za paznokciem brud

Może gdzieś za górą, za doliną precz
Gdzie się niedźwiedź dzieli skórą, kubkiem mleka mlecz
Tam gdzie serce w trwodze zrówna wreszcie krok
Gdzie zapomni o ostrodze obolały bok

Gdzie się łza ku niebu wspina, schodzi z gardła ość
Gdzie pies chudy jak drabina z kotem dzieli kość
Gdzie z łańcucha rdzy poczęta wpadnie w stawu toń
Ta obrączka niepojęta, która pali dłoń

Milczeć z tobą nie ma o czym, mówić z tobą źle
Pójdę, gdzie poniosą oczy i nie dojdziesz gdzie

Milczeć z tobą nie ma o czym, mówić z tobą źle
Pójdę gdzie poniosą oczy i nie dojdziesz gdzie

Może w jakąś wieś się włożę zebrać późny miód
Gdzie nie trwoży w palcu Bożym za paznokciem brud

Muszę trochę z drogi zboczyć więc nie pytaj gdzie
Milczeć z tobą nie ma o czym, mówić z tobą źle

Mówić z tobą źle.