Praca dziś to szczęście i dobrobyt jutro
Tak mniej więcej mówią nam no nie
Żeby jutro zebrać miód
Masz pracować dzisiaj jak ta pszczoła
Ale ja nie wierzę w cud już nie.
Jutro zawsze będzie jutro
Więc jutro jutra znów nie będzie
Nie dajcie się oszukiwać
Że jutro wam czegoś przybędzie.
Świat jest dzisiaj zły lecz jutro będzie lepszy
Tak mniej więcej mówią nam no nie
Dzisiaj masz na szyi sznur
Jutro wszystko będzie dozwolone
Ale ja nie wierzę w cud już nie.
Jutro zawsze będzie jutro...
Zewsząd słychać tylko jutro jutro jutro
Tak mniej więcej brzmi ten tekst no nie
Ale my żyjemy dziś
Jutro już tylko dumnie w trumnie
Jutro to jest fałsz no może nie.
Jutro zawsze będzie jutro...
I slowly wake up every morning
To put and end to weary dream
There's nothing up there waiting for me
Well, it is ... out of reach
I never count too much on heaven
But then again ... you never know
I keep my gown and make-up ready
Cause any day now
Maybe tonight - I'll fly
Amazing magic, the unspoken power
Will make me pretty and it'll take me away
The night of sorrow will soon be over
I'm gonna meet a brand new day
Amazing magic will turn the wheel of fortune
It will appreciate me and award every pain
From backstage shadow out into the spotlight
Will bring a long-awaited fame
I play my life on local stages
With lousy cast and cheap director
I'm betting on the losing aces
But any day now
Maybe tonight - I'll fly
Amazing magic, the unspoken power
In search of Cinderella gonna see me tonight
I only wonder what's gonna happen
Right past a stoke of midnight
Oh will it still be with me
Amazing magic, will it keep on working
Oh will it conquer kingdoms
And put them all at my feet
Or maybe tomorow yet another morning
Will put and end to weary dream .
Milczeć z tobą nie ma o czym, mówić z tobą źle
Pójdę gdzie poniosą oczy i nie dojdziesz gdzie
Może w jakąś wieś się włożę zebrać późny miód
gdzie nie trwoży w palcu Bożym za paznokciem brud
Może gdzieś za górą, za doliną precz
Gdzie się niedźwiedź dzieli skórą, kubkiem mleka mlecz
Tam gdzie serce w trwodze zrówna wreszcie krok
Gdzie zapomni o ostrodze obolały bok
Gdzie się łza ku niebu wspina, schodzi z gardła ość
Gdzie pies chudy jak drabina z kotem dzieli kość
Gdzie z łańcucha rdzy poczęta wpadnie w stawu toń
Ta obrączka niepojęta, która pali dłoń
Milczeć z tobą nie ma o czym, mówić z tobą źle
Pójdę, gdzie poniosą oczy i nie dojdziesz gdzie
Milczeć z tobą nie ma o czym, mówić z tobą źle
Pójdę gdzie poniosą oczy i nie dojdziesz gdzie
Może w jakąś wieś się włożę zebrać późny miód
Gdzie nie trwoży w palcu Bożym za paznokciem brud
Muszę trochę z drogi zboczyć więc nie pytaj gdzie
Milczeć z tobą nie ma o czym, mówić z tobą źle
Mówić z tobą źle.