Kto mnie budzi w środku dnia
Kto to znów nie daje mi spać
W leniwe południe
Pomarzyć cudnie bym chciał
Zeszłej nocy był koci bal
Każdy kot w nim udział brał
W leniwe południe
Odespać chcę nocny szał
Stale mi mówią, że się trzymam kocich dróg
Że jestem fałszywa i nie sprostam byle psu
Że szara mysz to największy mój wróg
Że dzień do pracy, a noc do snu
Gospodyni mówi mi
Tu była mysz, a ty nic, tylko śpisz
W leniwe południe
Nad głową dudni właśnie dziś
Stale mi mówią, że się trzymam kocich dróg
Że jestem fałszywa i nie sprostam byle psu
Że szara mysz to największy mój wróg
Że dzień do pracy, a noc do snu
Jaki piękny byłby świat
Gdybym nam, kotom, w dzień dali spać
W leniwe południe
Ciche i nudne... spać...
Kiedy ciele robią z ciebie wierzyciele
Kiedy lala cię traktuje jak wasala
Opłotkami się nie pętaj
Skup się w sobie i pamiętaj
Jeśli niefart bierze górę
Życie drzazgą za pazurem
Farbuj skórę kameleon farbuj skórę
Kiedy gaża nazbyt niska cię obraża
Byle burek zbytnio szarpie za twój sznurek
Stań pokornie w tylnym rzędzie
I koniecznie miej na względzie
Jeśli niefart bierze górę
Życie drzazgą za pazurem
Farbuj skórę kameleon farbuj skórę
Kiedy ludek zapaskudzi twój ogródek
Kiedy śwista farmazony okultysta
Niech rozgrzeszą cię potomni
A tym czasem nie zapomnij
Jeśli niefart bierze górę
Życie drzazgą za pazurem
Farbuj skórę kameleon farbuj skórę
Żywot sielski wiedzie paw obywatelski
Jako jajka wielkanocne albo krajka
Lecz ideę wyonacza
Brak nagminny wywabiacza
Jeśli niefart bierze górę
Życie drzazgą za pazurem
Farbuj skórę kameleon farbuj skórę
Jeśli niefart bierze górę
Życie drzazgą za pazurem
Farbuj skórę kameleon farbuj skórę
Farbuj skórę!
Milczeć z tobą nie ma o czym, mówić z tobą źle
Pójdę gdzie poniosą oczy i nie dojdziesz gdzie
Może w jakąś wieś się włożę zebrać późny miód
gdzie nie trwoży w palcu Bożym za paznokciem brud
Może gdzieś za górą, za doliną precz
Gdzie się niedźwiedź dzieli skórą, kubkiem mleka mlecz
Tam gdzie serce w trwodze zrówna wreszcie krok
Gdzie zapomni o ostrodze obolały bok
Gdzie się łza ku niebu wspina, schodzi z gardła ość
Gdzie pies chudy jak drabina z kotem dzieli kość
Gdzie z łańcucha rdzy poczęta wpadnie w stawu toń
Ta obrączka niepojęta, która pali dłoń
Milczeć z tobą nie ma o czym, mówić z tobą źle
Pójdę, gdzie poniosą oczy i nie dojdziesz gdzie
Milczeć z tobą nie ma o czym, mówić z tobą źle
Pójdę gdzie poniosą oczy i nie dojdziesz gdzie
Może w jakąś wieś się włożę zebrać późny miód
Gdzie nie trwoży w palcu Bożym za paznokciem brud
Muszę trochę z drogi zboczyć więc nie pytaj gdzie
Milczeć z tobą nie ma o czym, mówić z tobą źle
Mówić z tobą źle.