Spóźnili się na pociąg świata

odtąd czekają
jak z bicza trzasł przemknęły lata
czas w miejscu stanął

W gazetach krzyży rośnie rząd
nad kolegami
przed wojną to w szwach pękał dom
a teraz sami

Landrynek przechowują stos
w starym bufecie
opowiadają wszystkim wkrąg
o dobrych dzieciach

Tyle by mieli przecież im
do po milczenia
i w głowie nie postanie myśl
że czas to pieniądz

Daremnie wzrok wbijają w drzwi
tuląc w objęciach
tych, co znów nie zdążyli przyjść
wnuki na zdjęciach

Gdy wreszcie w pustych stanie drzwiach
zła Czarna Pani
to poczęstują, żaden strach
ja landrynkami

Wtedy zatrzyma was na chwilę
śmierć tych, co byli waszym życiem
czas chciał, wiec zostać muszą w tyle
odżałowani pracowicie

Potem wrócicie do swych zajęć
zajęci czasem, a czas wami
dopóty czas jest wasz, dopóki
nie zostaniemy wreszcie sami

Dopóty czas jest wasz, dopóki
nie zostaniemy wreszcie sami
smutno czekając na swe wnuki
wraz z niechcianymi landrynkami.





Niezgodę dusz i ciał

Kto zesłał, kto nam dał
Kto z trzeciej z boskich cnót
Ciągle drwi, wiecznie kpi
Z tych, którzy pragną jej
A świat na oślep gna
W ten mrok, gdzie tyle zła.

Nadzieja, wiara - wiem
Zagląda w każdy sen
Na ulic szarym tle
Zjawia się tu i tam
Zapala w oczach blask
A gdzie ta trzecia z cnót
Ta, którą stać na cud

Zbaw mnie, miłości, zbaw

O zgodo dusz i ciał
Pogodne dni nam daj
Naprawiaj każdy błąd
Buduj dom, buduj dom
Szczęśliwy aż po dach
Gdzie mysz i pies, i kot
Ma swój spokojny kąt

Zbaw mnie, miłości, zbaw
Ocal, co dobre w nas
Ogarnij cały świat
Miłości, zbaw mnie, zbaw.