Zapisz swoję ulubione piosenki Edyty Gepperd

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Spóźnili się na pociąg świata

odtąd czekają
jak z bicza trzasł przemknęły lata
czas w miejscu stanął

W gazetach krzyży rośnie rząd
nad kolegami
przed wojną to w szwach pękał dom
a teraz sami

Landrynek przechowują stos
w starym bufecie
opowiadają wszystkim wkrąg
o dobrych dzieciach

Tyle by mieli przecież im
do po milczenia
i w głowie nie postanie myśl
że czas to pieniądz

Daremnie wzrok wbijają w drzwi
tuląc w objęciach
tych, co znów nie zdążyli przyjść
wnuki na zdjęciach

Gdy wreszcie w pustych stanie drzwiach
zła Czarna Pani
to poczęstują, żaden strach
ja landrynkami

Wtedy zatrzyma was na chwilę
śmierć tych, co byli waszym życiem
czas chciał, wiec zostać muszą w tyle
odżałowani pracowicie

Potem wrócicie do swych zajęć
zajęci czasem, a czas wami
dopóty czas jest wasz, dopóki
nie zostaniemy wreszcie sami

Dopóty czas jest wasz, dopóki
nie zostaniemy wreszcie sami
smutno czekając na swe wnuki
wraz z niechcianymi landrynkami.





I slowly wake up every morning

To put and end to weary dream
There's nothing up there waiting for me
Well, it is ... out of reach
I never count too much on heaven
But then again ... you never know
I keep my gown and make-up ready
Cause any day now
Maybe tonight - I'll fly

Amazing magic, the unspoken power
Will make me pretty and it'll take me away
The night of sorrow will soon be over
I'm gonna meet a brand new day

Amazing magic will turn the wheel of fortune
It will appreciate me and award every pain
From backstage shadow out into the spotlight
Will bring a long-awaited fame

I play my life on local stages
With lousy cast and cheap director
I'm betting on the losing aces
But any day now
Maybe tonight - I'll fly

Amazing magic, the unspoken power
In search of Cinderella gonna see me tonight
I only wonder what's gonna happen
Right past a stoke of midnight
Oh will it still be with me

Amazing magic, will it keep on working
Oh will it conquer kingdoms
And put them all at my feet
Or maybe tomorow yet another morning
Will put and end to weary dream .





Gdy serca roztrzęsiony werbel

Dyktował tempo do odwrotów
U drzwi spotykał świętą Helgę
Co była święta, tak jak spokój.
I tak naiwna, jak to ciele
Pokorne w laskach i niełaskach
Lecz nie potrzeba było wiele
By znów pozwolił się ugłaskać.

Wybacz kochana - mówił on
To serce ciągnie mnie do kraju
Gdzie się dziewczynie mówi: won!
Wprost bezprzykładnie ją kochając.

I cały jednym był wspomnieniem
Ogarkiem świecy, która jaśniej
Płonie, ostatnie łowiąc cienie
By je spamiętać, zanim zgaśnie.
I przyszłość słona, jak obelga
Otwarła obcej mowy brewiarz
I nie zagrzała tronu Helga
Wśród jego duszy bezkrólewia.

Wybacz kochana - mówił on
To serce ciągnie mnie do kraju
Gdzie się dziewczynie mówi: won!
Wprost bezprzykładnie ją kochając.

A potem los miedziaki zgarnął
Te marność ponad marnościami
I cicho pękło ludzkie ziarno
W kosmosu żarnach nieprzebranych
A Heldze został w obcej mowie
Na noce, co się bardzo dłużą
Ten list z którego się nie dowie
Czy cierniem była mu, czy różą?

Wybacz kochana - pisał on
Jak widzisz, byłem z tego kraju
Gdzie się dziewczynie mówi: won!
Wprost bezprzykładnie ją kochając