Zapisz swoję ulubione piosenki Edyty Gepperd

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Lepiej stanąć, gdy tchu

W piersi jeszcze masz dość
Aby wrócić z tych dróg
Krętych dróg
Skoro nie da się dojść

Lepiej usiąść i w dal
Długo patrzeć przez mgłę
Mocno wierząc, ze tam
Przecież tam
Jeszcze jest jakiś cel

Lepiej stanąć niż iść
Lepiej usiąść niż stać
Lepiej leżeć i śnić
Że lepsze przyjdą dni
Że lepszy będzie świat

Lepiej szeptać niż krtań
krzykiem zdzierać do krwi
Lepiej milczeć - i tak
Już i tak
Nie chce słyszeć nas nikt

Lepiej stanąć niż iść
Lepiej usiąść niż stać
Lepiej leżeć i śnić
Że lepsze przyjdą dni
Ze lepszy będzie świat

Może właśnie ten zmierzch
Serca osnuł nam mgłą...
Zbliża się fin de siecle
Zbliża się
Jeszcze nie fin du monde





I slowly wake up every morning

To put and end to weary dream
There's nothing up there waiting for me
Well, it is ... out of reach
I never count too much on heaven
But then again ... you never know
I keep my gown and make-up ready
Cause any day now
Maybe tonight - I'll fly

Amazing magic, the unspoken power
Will make me pretty and it'll take me away
The night of sorrow will soon be over
I'm gonna meet a brand new day

Amazing magic will turn the wheel of fortune
It will appreciate me and award every pain
From backstage shadow out into the spotlight
Will bring a long-awaited fame

I play my life on local stages
With lousy cast and cheap director
I'm betting on the losing aces
But any day now
Maybe tonight - I'll fly

Amazing magic, the unspoken power
In search of Cinderella gonna see me tonight
I only wonder what's gonna happen
Right past a stoke of midnight
Oh will it still be with me

Amazing magic, will it keep on working
Oh will it conquer kingdoms
And put them all at my feet
Or maybe tomorow yet another morning
Will put and end to weary dream .





Gdy serca roztrzęsiony werbel

Dyktował tempo do odwrotów
U drzwi spotykał świętą Helgę
Co była święta, tak jak spokój.
I tak naiwna, jak to ciele
Pokorne w laskach i niełaskach
Lecz nie potrzeba było wiele
By znów pozwolił się ugłaskać.

Wybacz kochana - mówił on
To serce ciągnie mnie do kraju
Gdzie się dziewczynie mówi: won!
Wprost bezprzykładnie ją kochając.

I cały jednym był wspomnieniem
Ogarkiem świecy, która jaśniej
Płonie, ostatnie łowiąc cienie
By je spamiętać, zanim zgaśnie.
I przyszłość słona, jak obelga
Otwarła obcej mowy brewiarz
I nie zagrzała tronu Helga
Wśród jego duszy bezkrólewia.

Wybacz kochana - mówił on
To serce ciągnie mnie do kraju
Gdzie się dziewczynie mówi: won!
Wprost bezprzykładnie ją kochając.

A potem los miedziaki zgarnął
Te marność ponad marnościami
I cicho pękło ludzkie ziarno
W kosmosu żarnach nieprzebranych
A Heldze został w obcej mowie
Na noce, co się bardzo dłużą
Ten list z którego się nie dowie
Czy cierniem była mu, czy różą?

Wybacz kochana - pisał on
Jak widzisz, byłem z tego kraju
Gdzie się dziewczynie mówi: won!
Wprost bezprzykładnie ją kochając