Zapisz swoję ulubione piosenki Edyty Gepperd

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




ŚWIADOMA swoich chwil ostatnich

Na tym przeklętym łez padole
Z myśli rozdartych i bezładnych
Sporządzam mą ostatnią wolę.

Ze świata, który tkwi w zamęcie
Brnąc ku światłości wiekuistej
Zostawiam dla was w testamencie
Zwięzłą receptę na truciznę:

Wrzućcie do kotła, jeśli wola,
Pogardę dla gorących w wierze
I kilka ździebeł rwanych z pola
Waszych codziennych sprzeniewierzeń.

Dodajcie wasze małe zbrodnie
Tak łatwe w tłumie do ukrycia
Które tłumaczyć chcecie zgodnie
twardymi regułami życia.

Dodajcie owej nienawiści,
Co choć jest tępą i bezkrwawą
Lecz żyje w każdej waszej myśli
I jest codzienną waszą strawą.

Dodajcie waszą zwykłą pychę
Sny o potędze, czcze złudzenia.
Protestów waszych szepty ciche
I wrzask chóralny przyzwolenia.

Minionej chwały zwiędłe kwiecie
I wciąż obecny smak przegranej
To czego widzieć już nie chcecie
I to co widzieć jest wam dane.

Strach co wam w gardłach tkwi jak kołek
Próżność, co nigdy w was nie słabła
Grosz odłożony dla anioła
Z żołdów płaconych wam przez diabła.

A gdy się już ten jad uwarzy
Niech każdy czerpie go w swą czaszę
Przejrzyjcie się w tej lepkiej mazi
A potem pijcie, bo to wasze.

Niech się mój jad rozlewa wokół
I niechaj jątrzy wam sumienie
I burzy wam wasz błogi spokój
Karmiony Niedopowiedzeniem

OTO wyznanie mojej wiary.
Jad co potęgę ma tak wielką.
Lukrezia B.- Księżna Ferrary
Nazwana przez was TRUCICIELKĄ





Hej, drodzy Państwo, już za chwilę

Jednych to śmieszy, innych wzrusza
Róże, anioły i motyle
Magik wyciągnie z kapelusza
Oto nadchodzi, orkiestra tuż
Zachwyt widowni - jak nosi frak
Ktoś rzuca różę z bocznych lóż
A mistrz się kłania, daje znak
I nagle w dłoni mu zakwita
Burzą fioletu i czerwieni
Wspaniałość kwiatów rozmaita
Którą za chwilę w ptaka zmieni

Bo to jest cyrk, wesołe łzy
Od braw widowni namiot drży
Cekiny, złoto, świateł blask
Lew na huśtawce, bicza trzask
W za dużych butach ryży Bim
Niezłym aktorem kiedyś był
Romeo, Hamlet, Konrad, Cyd
Już nie pamięta tego nikt
Pod maską błazna chowa twarz
Przyjrzyj się dobrze - znasz ją, znasz
Bo to jest cyrk, muzyka gra
I gorzki uśmiech, wesoła łza

Nie ma strachu, ni ryzyka
Panowie, panie i panienki
Tygrys nie gryzie, kozły fika
Chociaż treserka jest bez ręki
Oto na koniu dyrektor sam
W ręku ma władzę i bicze dwa
Falują biusty pięknych dam
A tam, w orkiestrze, cicho gra
Za rudą małpkę dziś przebrana
Śmieszna garbuska, płacząc skrycie
Która jest właśnie zakochana
I już nie magia to, lecz życie

Bo to jest cyrk...





A gdy uznamy, że to już

niech dobry Bóg
oszczędzi nam tych słów jak nóż
karczemnych słów

tej złości, która supła krtań
i pięści zwiera w siną grań
rozpaczy co ugina kark
i białą sól wyciska z warg

odejdź szeptem w zapomnienie
kot co przemknął chyłkiem po ogrodzie
wiatru w olchach ciche tchnienie
nie kochanek lecz przechodzień

potem będzie bardzo pusto
zanim nas zapomni lustro
nim rozwieje się ta miłość
jakby nigdy nas nie było

więc gdy uznamy, że to już
niech piołun nie zachwaści dusz
kalendarz się obróci dnem
i koniec będzie tym pierwszym dniem

więc gdy uznamy, że to już
kochany mój
bądź blisko mnie jak anioł stróż
jak anioł stróż przy mnie stój

potem odejdź w zapomnienie
kot co przemknął chyłkiem po ogrodzie
wiatru w olchach ciche tchnienie
nie kochanek lecz przechodzień

więc gdy uznamy, że to już
niech piołun nie zachwaści dusz
kalendarz się obróci dnem
i koniec będzie tym pierwszym dniem

więc gdy uznamy, że to już
kochany mój
bądź blisko mnie jak anioł stróż
jak anioł stróż przy mnie stój